Kto tak naprawdę doprowadził do śmierci Filipa Siwko ?!
Na pewno to nie było tak, jak to sobie wymyślił specjalista kleru od zamiatania zbrodni pod dywan Bartłomiej Barańczuk razem z usłużnymi prokuratorami.

W grudniu 2019 media obiegła informacja o tragicznej śmierci  10-letniego Filipa – jedynego syna Moniki Siwko – byłej prezes Bractwa Miłosierdzia w Lublinie;

Filip przyjeżdżał czasami do biura na ul. Zielonej, nie raz organizowałem mu czas przy komputerze i z czystym sercem mogę powiedzieć, że Monika Siwko była bardzo dobrą i troskliwą matką.
Jest to dla mnie nie pojęte, że mogła wyrządzić krzywdę swojemu synowi.
Jeżeli jednak faktycznie tak było, to przyczyny tej tragedii muszą być przerażające i bezpośrednio powiązane z brutalnym naciskiem mafii, która panicznie chcąc siebie oczyścić, zrobiła z niej kozła ofiarnego, a jej syna poświęciła na ołtarzu satanistycznych praktyk.

Moim zdaniem, Monika Siwko w dużej mierze została „wrobiona” i skutecznie uciszona, bez żadnej możliwości obrony, bo oczywiście „proces” z powodów kuriozalnych odbywał się za zamkniętymi drzwiami..!!

Na pewno współodpowiedzialna za tą tragedię jest także prokuratura, w jakimś zakresie policja oraz tzw. wymiar sprawiedliwości. Zamiast dążyć do szybkiego wyjaśnienia i wyegzekwowania prawa wobec CAŁEJ GRUPY PRZESTĘPCZEJ, wdała się w pokrętną grę mataczenia, najprawdopodobniej według konkretnych dyspozycji pilnującego tej sprawy w prokuraturze adwokata katolickiego Bartłomieja Barańczuka.

Poza tym, pomimo że Monika Siwko posiadała ogromną wiedzę na temat struktury i działania tej grupy przestępczej, nie otrzymała statusu świadka koronnego, o który najprawdopodobniej się ubiegała.

Znalazła się więc w sytuacji bez wyjścia, zaszczuta, uciszana i najprawdopodobniej zastraszana przez swoich dawnych kompanów oraz bez pomocy ze strony wymiaru sprawiedliwości, ukrywała się razem z Filipem w różnych motelach przed zemstą mafii. I to moim zdaniem było bezpośrednią przyczyną tej tragedii, a nie kłopoty finansowe tak jak pisały zakłamane media.

Mam absolutne przekonanie, że gdyby w grudniu 2018 prokuratura nie ulegała zewnętrznym naciskom, tylko zatrzymała cały zarząd, to Filip wciąż by żył, a Monika Siwko w najgorszym wypadku kończyłaby odbywanie kary.

Na dzień dzisiejszy, skonsolidowana operacja „zrzućmy całą winę na Monikę Siwko” odnosi skutek,
ponieważ dawni kompani oraz jej przełożeni, którzy właściwie wciągnęli ją w przestępczy proceder –
nadal cieszą się dobrobytem i wolnością !!